Recenzje

Catherine: Full Body – recenzja, newsy, opis

W 2011 roku Atlus – studio znane z takich jRPG-ów jak Shin Megami Tensei czy Persona – wydał swoisty eksperyment pod nazwą Catherine. Gra odniosła sukces dzięki swojej pokrętności, ciekawym mechanikom i oryginalnej fabule na tyle, że doczekała się swojego remake’u. Sprawdź, jak teraz wygląda rozgrywka, czytając recenzję Catherine: Full Body.

Podstawowe informacje o grze Catherine: Full Body

Produkcja należy do gatunku gier przygodowo-logicznych, który jest bardzo popularny w Kraju Kwitnącej Wiśni. Podczas rozgrywki można także spotkać się z elementami zręcznościowymi. Pierwowzór remake’u zadebiutował w 2011 roku. Stworzyło go studio Atlus. Zremasterowana i rozszerzona wersja gry także wyszła spod rąk tego samego studia. Wydaniem jej zajęła się firma SEGA, a przeniesieniem jej na polski rynek Cenega S.A. W produkcję można zagrać na poniżej wymienionych platformach:

  • PlayStation Vita – od 14 lutego 2019 roku,
  • PlayStation 4 – od 3 września 2019 roku,
  • Nintendo Switch – od 7 lipca 2020 roku.

Fabuła w Catherine: Full Body

Sam szkielet opowieści niewiele się różni od pierwowzoru. I tym razem gracz ma okazję wcielić się w Vincenta Brooksa. Zaręczonego trzydziestodwulatka, które niedawno zaczęły nękać najgorsze koszmary. Na dodatek uwikłał się w miłosny trójkąt z niejaką Catherine, nadal będąc z niezwykle zaborczą, nadgorliwą i zdolną do inwigilacji narzeczoną o imieniu… Katherine. W Full Body do całej układanki dołącza jeszcze jedna postać – Qatherine, często nazywana po prostu Rin, która nęci wizją ucieczki od problemów nękających głównego bohatera.

W odświeżonej wersji można znaleźć wiele nowych scen, niekiedy o erotycznym zabarwieniu, dialogów i sytuacji. Dodatkowo dodano 5 nowych zakończeń, przez co finał aktualnie ma aż 13 wersji. Czy ma to jakiś sens? Nie bardzo. Dodana zawartość nie jest zbyt fascynująca. Czasem wręcz mdła, płaska i nieinteresująca.

Mechanika i rozgrywka

Całą rozgrywkę w Catherine: Full Body można podzielić na dwa segmenty, które znacznie się różnią:

  • w świecie rzeczywistym – w którym przyjdzie nam prowadzić dialogi, poznawać nowych bohaterów i prowadzić „normalne” życie Vincenta,
  • w świecie koszmaru – stanowiącym ciekawą minigrę zręcznościowa, przy której można się naprawdę spocić.

Rozgrywka w świecie rzeczywistym

Gracz ma do dyspozycji:

  • bar – pełen pobocznych aktywności, w ramach których może porozmawiać z postaciami niezależnymi, minigry i wiele innych,
  • konfesjonał – w którym spowiadamy się ze swoich grzechów, a także odpowiadamy na trudne moralnie pytania (po dokonaniu wyboru pojawiają się statystyki, jak wybrali inni gracze),

Dodatkowo Vincent ma do dyspozycji telefon, za pomocą którego możemy sms-ować z naszymi obiektami zainteresowania, wykorzystując kilka opcji do wyboru w każdym zdaniu. Nawet łazienka jest w stanie zaoferować nam kilka dodatkowych aktywności, które bywają naprawdę ciekawe.

Rozgrywka w koszmarze

Tu przychodzi czas na zręcznościowy element produkcji. Zadaniem Vincenta – w postaci barana – jest dostanie się na szczyt wieży. Aby to osiągnąć, musi przesuwać, układać, łączyć i usuwać klocki, które znajdują się na jego drodze. Przy tym czas goni, ponieważ najniższe piętra co kilka sekund się zapadają. Żeby przypadkiem nie było za prosto, na zakończenie Vincenta goni boss posiadający dodatkowe umiejętności i reprezentujący największe obawy bohatera – Katherine w sukni ślubnej, obrzydliwego bobasa czy – co ciekawe – kobiece pośladki z uwydatnionymi czerwonymi ustami.

Nietrudno zauważyć, że cała sekwencja jest nieco psychodeliczna i może przyprawić o ból głowy. Wersja Full Body oprócz tradycyjnego, znanego z pierwowzoru, trybu gry oferuje także Remix, w ramach którego możemy korzystać z różnych typów bloków o połączonych kształtach. Po kilku sekwencjach okazuje się, że jest dużo prostszy od oryginału, choć nadal nie należy do najprostszych.

Wrażenia audiowizualne

Pod względem muzycznym gra została mocno rozwinięta. W szafie grającej znajdującej się w barze dodano zatrzęsienie nowych utworów (choć większość z nich znana jest z kolejnych odsłon serii Persona). Ścieżka muzyczna autorstwa Shojiego Meguro także robi wrażenie – znajdziemy tam gatunkowy przekrój od klasyki, przez jazz, po elektronikę czy j-pop. Dubbing także jest mistrzowski i oferuje głosy dużych nazwisk.

Pod względem graficznym też jest nieźle. Oryginał oparty o technologię Gamebryo został przepisany na silnik znany z Persony 5. Nie ma tu rewolucji, jednak gra sprawia wrażenie ładniejszej i dopieszczonej. Cieplejsza kolorystyka, ostre tekstury, o wiele lepsze oświetlenie oraz dodatkowe efekty są w stanie naprawdę dużo zmienić. Dodatkowe animacje zostały dostosowane stylistyką do tych, które były już znane w podstawowej wersji gry, dzięki czemu nie odstają i dają wrażenie, jakby zawsze tu były.

Catherine: Full Body – czy warto?

Gra z pewnością stanowi ciekawostkę na rynku gier przygodowo-logicznych. Jest ładna, ma ciekawą fabułę i stawia przed graczem trudne wybory. Jednak czy to produkcja, którą można każdemu polecić? Wielu graczy z pewnością się od nich odbije, jednak jeśli podoba Ci się klimat niczym z anime i innych wytworów japońskiej popkultury, to musisz spróbować.

Related posts
Recenzje

RimWorld, czyli symulator kosmicznego rozbitka

Historiio kosmicznych rozbitkach, którzy radzą sobie wbrew surowymi trudnym…
Read more
Recenzje

Call of Cthulhu – recenzja

Twórczość H.P.Lovecraftama już niemal wiek.
Read more
Recenzje

Hitman 2 - kolejne akcje Agenta 47

Z Agentem 47 gracze mogli poznać sięjużw 2000 roku.Od tego czasu…
Read more
Newsletter
Become a Trendsetter
Sign up for Davenport’s Daily Digest and get the best of Davenport, tailored for you.