Recenzje

Crash Bandicoot 4: Najwyższy czas — recenzja

Kiedy Naughty Dog postanowiło tworzyć nieco poważniejsze produkcje, takie jak najpierw Jak, później Uncharted, a teraz The Last of Us (im dalej, tym poważniej), serią o jamraju musiał zająć się ktoś inny. Marka wędrowała między studiami, aż w 2020 pojawiła się odsłona, która postanowiła wrócić do korzeni. Jak jej się to udało? Dowiedz się, czytając dalej recenzję Crash Bandicoot 4: Najwyższy czas. 

Podstawowe informacje o grze Crash Bandicoot 4: Najwyższy czas 

Seria Crasha Bandicoota ma swój początek jeszcze 1996, kiedy jej pierwsza odsłona pojawiła się na konsole PlayStation (pierwszej generacji). Aż do 2000 roku była exclusivem dla konsoli od Sony. Późniejsze części pojawiały się także na platformy od Nintendo czy Microsoftu. Po 2010 roku nie pojawiło się zbyt wiele odsłon serii, oprócz N. Sane Trilogy z 2017 roku (remasteru trylogii) i Crash Team Racing Nitro-Fueled (remasteru Crash Team Racing z 1999 roku). Crash Bandicoot 4: Najwyższy czas wraca do korzeni i jest kontynuacją pierwotnej trylogii. Produkcją tytułu zajęło się studio Toys for Bob, a wydawcą jest firma Activision Blizzard. Wprowadzeniem gry na polski rynek zajęło się przedsiębiorstwo Cenega S. A. Premiera odbyła się 2 października 2020 roku na platformy: 

  • PlayStation 4, 
  • Xbox One. 

Rozgrywka w Crash Bandicoot 4: Najwyższy czas 

Umówmy się: fabuła w tej serii rzadko kiedy miała jakieś większe znaczenie. Najważniejsze było skakanie, niszczenie i jak najlepsza zabawa. I ciągłe próby przejścia najtrudniejszych etapów gry. Biorąc pod uwagę jak dużym wyzwaniem bywały poprzednie części, nie dziwi fakt, że Toys for Bob przygotowali dwa podejścia do rozgrywki: 

  • tradycyjnego — w ramach którego po utracie wszystkich żyć należy zacząć etap od początku, 
  • współczesnego — w których nie trzeba tak bardzo zwracać na życia, można częściej korzystać z przystanków, a twórcy zaimplementowali dodatkowe przedmioty ułatwiające rozgrywkę w najtrudniejszych momentach. 

W związku z zastosowanymi rozwiązaniami Toys for Bob stworzyło grę zarówno skierowaną do wiernych fanów gatunku, którzy wychowali się na produkcjach o Crashu od Naughty Dog, jak i graczy, którzy dopiero będą w stanie zakochać się w przygodach pogodnego jamraja. Choć w wielu przypadkach tworzenie gry „dla wszystkich” nie sprawdza się zbyt dobrze, w tym przypadku twórcy byli w stanie pozytywnie zaskoczyć i sprawić wrażenie, że dobrze rozumieją potrzeby odbiorców. 

Już po pierwszych chwilach zanurzenia się w świat Crasha Bandicoota 4: Najwyższy czas dostrzega się, że to nadal ten stary dobry Crash z przełomu XX i XXI wieku. Skoki, wykonywanie ataków i rozbijanie beczek od razu przypominają chwile z dzieciństwa. Toys for Bob nie zdecydowało się na rewolucję, a ewolucję. Producent zdecydował się wdrożenie także nowych mechanik, jednak zostały tak przemyślane i zaimplementowane, aby stały się nieodłączną częścią rozgrywki. 

Po rozerwaniu przez Aku-Aku czasoprzestrzeni w świecie Crasha Bandicoota pojawiły się Maski Kwantowe, które są nowymi sprzymierzeńcami jamraja pasiastego. W trakcie przechodzenia natrafimy na „postacie” umożliwiające: 

  • zwolnienie czasu, 
  • przywołanie lub usunięcie niedostępne obiekty, 
  • zmienić grawitację, 
  • umożliwić bieganie po suficie, 
  • kręcenie się bohatera pozwalające na przedarcie się do wcześniej niedostępnych miejsc. 

Mimo dodatkowych atrakcji to nadal jest ten sam Crash. I bardzo dobrze, gdyż Crash Bandicoot na dobre zadomowił się w głowach wielu już dorosłych ludzi i zmiana koncepcji mogłaby się źle skończyć. 

Zadziwiająco pomysłowe projekty poziomów 

Już na pierwszy rzut oka da się zauważyć, że twórcy się postarali. Tak rozbudowali grę, że nawet najbardziej zagorzali fani platformówek byli w stanie znaleźć tu coś nowego. Nie brakuje tu sekwencji polegających na ucieczce przed dużym przeciwnikiem. Od czasu do czasu zdarzy się nam wpaść do dodatkowego poziomu (w 2D!). Przejścia między różnymi etapami zostały tak zaprojektowane, żeby rozgrywka była cały czas płynna i polegała na dalszej walce w poszukiwaniu kolejnych skrzyń. 

Poziom trudności w każdej lokacji jest wysoki. Niektóre potrafią żywo zaskoczyć wachlarzem atrakcji i czasem doprowadzić do białej gorączki, kiedy powtarza się sekwencję „enty” raz. Dodatkowo Toys for Bob bawią się perspektywą, przez co niektóre z beczek można bardzo łatwo pominąć, więc gracz jest zmuszony do dokładnego przeczesywania poziomu. A i nawet wtedy można coś przeoczyć. W związku z tym Crash Bandicoot 4 jest bardzo regrywalny i za każdym razem można odnaleźć coś nowego. 

Oprócz tego na graczy czeka 21 Flashback Levels, do których dostęp otrzymuje się w momencie odnalezienia specjalnych taśm rozrzuconych po standardowych lokacjach. W niektórych z nich gracz ma okazję kontrolować Tawnę, Neo Cortexa czy Dingodile’a. 

Crash Bandicoot 4: Najwyższy czas — podsumowanie 

Grając w produkcję od Toys for Bob z całą pewnością można stwierdzić, że to jedna z najpiękniejszych gier dostępnych na aktualną generację konsol. Zarówno pod względem tekstur, modeli postaci, jak i animacji. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Wraz z ciekawymi mechanikami oraz mądrze zaprojektowanymi poziomami otrzymuje się niesamowicie dobrą grę, w którą warto zagrać. Niezależnie od tego, czy jest się fanem Crasha, czy dopiero rozpoczyna się z nim przygodę. 

Related posts
Recenzje

RimWorld, czyli symulator kosmicznego rozbitka

Historiio kosmicznych rozbitkach, którzy radzą sobie wbrew surowymi trudnym…
Read more
Recenzje

Call of Cthulhu – recenzja

Twórczość H.P.Lovecraftama już niemal wiek.
Read more
Recenzje

Hitman 2 - kolejne akcje Agenta 47

Z Agentem 47 gracze mogli poznać sięjużw 2000 roku.Od tego czasu…
Read more
Newsletter
Become a Trendsetter
Sign up for Davenport’s Daily Digest and get the best of Davenport, tailored for you.