Recenzje

Deadly Premonition 2: A Blessing in Disguise – recenzja, newsy, opis

Po 10 latach od wydania pierwszej części na światło dzienne wychodzi druga odsłona serii gier przygodowych. Japońskie przygodówki zawsze były bardzo ciekawym i oryginalnym gatunkiem, który znacznie wyróżniał się na tle zachodnich przedstawicieli gatunku. Jednak to nie zawsze idzie z jakością wykonania i fabuły. Jak jest w tym przypadku? Tego dowiesz się, czytając dalej recenzję Deadly Premonition 2: A Blessing in Disguise.

Podstawowe informacje o grze Deadly Premonition 2: A Blessing in Disguise

Produkcja należy do gatunku gier przygodowych, w której pojawiają się także elementy detektywistyczne oraz survival horroru. To ciekawe połączenie zostało stworzone przez studio Toybox Inc. – japońskie studio deweloperskie – we współpracy z autorami poprzedniej części, takimi jak na przykład:

  • Hidetaka „Swery” Suehiro,
  • Tomio Kanazawa,
  • Shuhou Imai,
  • Satoshi Okubo.

Powyższe nazwiska z pewnością są znane wielbicielom gier pochodzących z Kraju Kwitnącej Wiśni. Za wydanie Deadly Premonition 2: A Blessing in Disguise odpowiada firma Rising Star Games. Tytuł dostępny jest jedynie na konsolę Nintendo Switch, na której można w niego zagrać od 10 lipca 2020 roku.

Jak druga część wypada w porównaniu do pierwszej odsłony Deadly Premonition

W wielu kręgach o grze Deadly Premonition mówi się, że to gra „tak zła, że aż dobra”. Głównie jest tak za sprawą przedziwnej, nieco absurdalnej, a czasem nawet surrealistycznej historii. Jednak ze względu na mały budżet, którym dysponowali twórcy gry, mechaniki i rozwiązania techniczne zastosowane w niej także są pomysłowe i… bardziej lub mniej udane. Druga odsłona serii była współfinansowana przez Nintendo, jednak wiele kwestii, które wymagały poprawy w poprzedniej produkcji, pozostały takimi, jakimi były. Trudno tu zdecydować, czy brak dokonanych poprawek jest celowym zabiegiem twórców, czy jednak na zajęcie się nimi zabrakło funduszy lub czasu.

Fabuła w Deadly Premonition 2: A Blessing in Disguise

Choć wiele rzeczy można mówić o tej grze, to na pewno coś złego o historii w niej przedstawionej. Potrafi naprawdę wciągnąć na długie godziny, a przy tym wzbudzić cały wachlarz różnorodnych emocji. Akcja produkcji rozgrywa się 9 lat po wydarzeniach znanych z pierwszej części, choć gracz może natknąć się na wątki poprzedzające chronologicznie fabułę tamtej gry. Ponownie można wcielić się w agenta FBI Francisa Yorka Morgana opowiadającego agentce Aliji Davis historię zagadkowych morderstw w miasteczku Le Carre koło Nowego Orleanu.

Dużo zasługi ma tutaj kreacja samego głównego bohatera oraz jego alter-ego. Zachwycają elokwencją i ekscentrycznym charakterem, co powoduje wiele ciekawych i kuriozalnych sytuacji w trakcie interakcji z postaciami niezależnymi. Często też można spotkać się u niego z dygresjami na tematy zupełnie niezwiązane z fabułą czy sytuacyjnym humorem, który czasem dociera do granic absurdu (a nawet je przekracza).

Jednak to nie jedyna postać, która nie jest normalna. Wszystkie postacie niezależne skrywają tajemnice albo po prostu zachowują się w niecodzienny, często nieco niepokojący sposób. Takie wykreowanie świata przez studio Toybox Inc. sprawia, że bardzo kojarzy się z klimatem możliwym do spotkania np. w serialu Twin Peaks w reżyserii Davida Lyncha. I trudno tu nie dostrzec inspiracji. Niepokój i absurd towarzyszą graczowi w świecie Deadly Premonition 2: A Blessing in Disguise na każdym kroku i z pewnością nie opuszczą go ani na chwilę.

Hidetaka „Swery” Suehiro – scenarzysta produkcji – naprawdę się postarał i zafundował graczom wyjątkowy interesujący główny wątek. Z jednej strony ciekawość co do rozwiązania go jest ogromna, z drugiej emocje i odczucia, na które można się natknąć w trakcie rozgrywki, aż się proszą, żeby nigdy się to nie skończyło. Warto jednak mieć na uwadze to, że Deadly Premonition 2: A Blessing in Disguise nie jest grą nastawioną na realizm. Obok absurdu niektórych rozwiązań stosowanych przez głównego bohatera gracz może zobaczyć wiele elementów paranormalnych stanowiących nieodłączną część historii.

Rozgrywka i mechanika

Choć fabuła to złoto najlepszej próby, nie można powiedzieć tego o samej rozgrywce. Zdecydowanie nie angażuje. Miasteczko i jego eksploracja bardzo szybko staje się monotonne, co jest na minus, szczególnie że wiele misji jest typowo fedexowych – wystarczy otrzymany przedmiot zanieść jakiejś postaci. Co więcej, nawet w zadaniach głównej fabuły nie da się tego uniknąć, ponieważ tam też się pojawiają. Jeśli byłyby to jedynie misje poboczne, można byłoby to przeżyć, ale nie w tym wydaniu.

Walka jest bardzo podobna do tego, co można było spotkać w pierwszej części. Co jakiś czas świat realny przenika się z demonicznym wymiarem, a główny bohater staje naprzeciwko przerażających stworów, które musi odesłać w zaświaty. Strzelanie nie jest wymagające, a przez większość czasu używamy tylko jednej broni. Na pochwałę nie zasługują także mechaniki śledztwa czy analizowania otoczenia – nie trzeba się tam wykazywać żadnym detektywistycznym zmysłem, spostrzegawczością czy analitycznym umysłem, gdyż wystarczy po kolei wybierać dostępne opcje.

Related posts
Recenzje

Empire of Sin - recenzja

Paradoxgłównie dał się poznać jako producent gierzgatunku…
Read more
Recenzje

Chronos: Before the Ashes - recenzja

Po przyzwoitej ocenieisprzedażyRemnant: From theAshestwórcy…
Read more
Recenzje

Sakuna: Of Rice and Ruin - recenzja

Jeżeli chodziohybrydy gatunkowe, Japończycy królująwtym temacie.
Read more
Newsletter
Become a Trendsetter
Sign up for Davenport’s Daily Digest and get the best of Davenport, tailored for you.