Recenzje

Gorące Need for Speed: Heat recenzja, newsy, opis

Wielu fanów serii o “potrzebie prędkości” wzdycha za klasycznymi odsłonami tego cyklu. Szczególnym uwielbieniem są darzone części o podtytułach Underground oraz Most Wanted. Ostatnie produkcje nie miały w sobie tego, czego oczekiwaliby gracze towarzyszący tej serii od niemal początku. Czy Heat spełni nadzieje, które są w nim pokładane? Sprawdź w recenzji Need for Speed: Heat.

Na czym zagrasz w NFS: Heat

Trudno w to uwierzyć, ale to już dwudziesta pierwsza odsłona serii swego czasu tak uwielbianej przez graczy. W tę część cyklu można zagrać na:

  • PC,
  • PlayStation 4,
  • Xbox One.

W przypadku komputerów osobistych parametry wyglądają następująco:

  • rekomendowane: Intel Core i7-4790 3.6 GHz / AMD Ryzen 3 1300X 3.5 GHz, 16 GB RAM, karta grafiki 6 GB GeForce GTX 1060 / 8 GB Radeon RX 480 lub lepsza, 50 GB HDD, Windows 10,
  • minimalne: Intel Core i5-3570 3.4 GHz / AMD FX-6300 3.9 GHz, 8 GB RAM, karta grafiki 2 GB GeForce GTX 760 / Radeon HD 7970 lub lepsza, 50 GB HDD, Windows 10.

Kolejna gra wyścigowa o zręcznościowym modelu jazdy ponownie rozbudza oczekiwania graczy. I po części są one spełnione.

Naprawdę solidna gra, ale…

Już na początku można powiedzieć, że jest to najlepsza gra w serii w ciągu ostatnich lat. Trudno jednak porównywać ją ze wspomnianymi wyżej klasykami. Niestety o tej produkcji nie da się wypowiadać w samych superlatywach. Na niektóre aspekty jest się w stanie naprawdę długo narzekać. Jednak na początek warto przejść do pozytywów.

Świat przedstawiony ma wszystko, czego można byłoby się po nim spodziewać. Palm City – bo tam gracz trafia w tej odsłonie serii – oferuje krajobrazy rodem z Los Angeles czy Miami. Nie brak tu wielopasmowych ulic czy krętych ścieżek. Można znaleźć też malownicze drogi wzdłuż linii brzegowej. Dzięki temu w tej metropolii nie da się nudzić. Krajobrazy nie pozwalają na zbyt długą monotonię, dzięki czemu nawet po długiej przejażdżce może pojawić się coś nowego. Dodatkowo na dużej przestrzeni gracz może natknąć się na wiele różnorodnych aktywności – wyścigów, ale nie tylko.

Realizm odbiera nieco brak przechodniów. Zrozumiałe jest, że twórcy nie chcieliby, by w klimacie nielegalnych wyścigów i niebezpiecznych manewrów doszło do nieszczęśliwych wypadków. Jednak nadal wygląda to dziwnie. Opustoszałe ulice nie są czymś, czego można było spodziewać się w słonecznym, turystycznym kurorcie. Nie jest to jednak ogromny minus – choć nieco zaburza immersję, nie ma dużego wpływu na rozgrywkę.

Co ciekawe – w Palm City niemal bez przerwy pada deszcz. Najwyraźniej twórcy byli tak zauroczeni efektami graficznymi w trakcie ulew, że chcieli się pochwalić. I rzeczywiście w takich warunkach silnik Frostbite może pokazać pełnię swoich możliwości.

Co z rozgrywką?

Pod tym względem jest nierówno. Najlepiej zacząć na początek od wyścigów. Na plus jest podział rozgrywki na dwa tryby:

  • dzienny, w ramach którego można swobodnie eksplorować metropolię i uczestniczyć w legalnych wyścigach Speedhunters Showdown,
  • nocny, który z legalnością nie ma nic wspólnego, ale wyścigi nadal są; włącznie ze skorumpowanymi policjantami, którzy są w stanie wykorzystać nieczyste zagrywki, by tylko nas złapać.

Same wyścigi jednak nie zachwycają pod względem różnorodności. Na gracza czekają:

  • standardowe wyścigi w przestrzeni miejskiej i off-roadowe,
  • próba czasowa,
  • zawody driftowe.

Na tym opcje się kończą, co szczerze mówiąc jest raczej biednym wachlarzem wyborów. Zróżnicowanie zawodów w tej części nie są mocną stroną. Mimo lokalizowania ich w różnych krajobrazach i te w końcu mogą się opatrzyć. Twórcy mogliby się nieco bardziej wysilić pod tym względem.

Oprócz tego znajdźki, którymi metropolia jest wręcz zasłana, w pewnym momencie zwyczajnie się nudzą. Oczywiście – są gratką dla łowców trofeów, ale to nie wystarcza na dłuższą metę. W trakcie rozgrywki rzuca się w oczy bolesna powtarzalność rozwiązań, co kończy się brakiem emocji czy zaskoczenia. Zamiast tego pojawia się rutyna i machinalne wykonywanie wyzwań czy uczestniczenie w wyścigach. Byle do mety.

Ale koniec marudzenia – zaletą jest możliwość zaawansowanego tuningowania samochodu. Pierwszy raz w serii gracz ma możliwość wymiany silnika! Różnorodność podzespołów zachwyca i pod tym względem nie ma na co narzekać. Miłośnicy wizualnych modyfikacji także będą mogli być zadowoleni.

Uprzykrzająca życie drogówka

W grze pojawia się motyw skorumpowanych policjantów. I wydaje się, że to oni są najciekawszym elementem rozgrywki. To oni stosują nieczyste chwyty, które często można byłoby przypisać do zachowań rasowych przestępców. W tej odsłonie Need for Speed stróżowie prawa są niezwykle uciążliwi i naprawdę trudno ich zgubić. Są przy tym idealnym sposobem na zdobywanie punktów, które służą odblokowywaniu komponentów do tuningu, a także niektórych misji. Często można się złapać na tym, że uciekanie przed policją jest dużo ciekawszą aktywnością niż podążanie ścieżką fabularną, która jest podobnej jakości jak w poprzednich częściach – czyli raczej wątpliwej. Cała oś fabularna krąży wokół walki dobra ze złem. W zasadzie jest to po prostu „klisza za kliszą”. W tym kontekście Need for Speed: Heat zdecydowanie nie zachwyca.

Related posts
Recenzje

Empire of Sin - recenzja

Paradoxgłównie dał się poznać jako producent gierzgatunku…
Read more
Recenzje

Chronos: Before the Ashes - recenzja

Po przyzwoitej ocenieisprzedażyRemnant: From theAshestwórcy…
Read more
Recenzje

Sakuna: Of Rice and Ruin - recenzja

Jeżeli chodziohybrydy gatunkowe, Japończycy królująwtym temacie.
Read more
Newsletter
Become a Trendsetter
Sign up for Davenport’s Daily Digest and get the best of Davenport, tailored for you.