Recenzje

Iron Harvest — polski dieselpunk w strategicznej odsłonie

Droga artysty Jakuba Różalskiego była długa. Najpierw malował obrazy osadzone w stworzonym przez siebie unikalnym dieselpunkowym uniwersum umiejscowionym 1920+. Na podstawie settingu powstała gra planszowa (Scythe), a teraz przyszedł czas na zawojowanie komputerów osobistych. Czy to się uda? Przekonaj się o tym, czytając dalej recenzję gry Iron Harvest. 

Podstawowe informacje o grze Iron Harvest 

Produkcja należy do gatunku strategii czasu rzeczywistego (RTS). Została sfinansowana w ramach crowdfundingu. Twórcą tytułu jest niemieckie studio KING Art Games, które już wcześniej stworzyło tak ciepło przyjęte gry, jak The Book of Unwritten Tales 2 czy przygodówkę The Raven: Dziedzictwo Mistrza złodziei. W związku z tym można było wiele oczekiwać także w tym przypadku. Wydawcą Iron Harvest jest Deep Silver / Koch Media, a za stworzenie i wydanie lokalizacji na polski rynek odpowiada firma Koch Media Poland. 

Produkcja miała swoją premierę 1 września 2020 roku i na razie dostępna jest jedynie na komputery osobiste. Jednak pojawiły się także informacje, że w marcu 2021 roku pojawią się wersje na konsole: 

  • PlayStation 4, 
  • Xbox One. 

W przypadku komputerów osobistych wymagania sprzętowe, które maszyny muszą spełnić, aby uruchomić tytuł, prezentują się następująco: 

Minimalne:

  • Intel Core i5-4460, 
  • 8 GB RAM, 
  • karta grafiki 4 GB GeForce GTX 960 lub lepsza, 
  • 30 GB HDD, 
  • Windows 10 64-bit; 

Rekomendowane:

  • Intel Core i7-8700K, 
  • 16 GB RAM, 
  • karta grafiki 6 GB GeForce RTX 2060 lub lepsza, 
  • 30 GB HDD, 
  • Windows 10 64-bit. 

Świat przedstawiony w grze Iron Harvest 

Jak już wyżej wspomniano, twórcą settingu, w którym rozgrywa się akcja produkcji Iron Harvest, to alternatywna rzeczywistość przełomu XIX i XX w., w której ewidentne są wzory dieselpunkowe, jest Polak Jakub Różalski. W wykreowanym przez niego świecie europejskie kraje toczą wojny, wykorzystując do tego opracowane przez siebie gigantyczne spalinowe mechy. Główne strony rozgrywającego się konfliktu to: 

  • Saksonia (wzorowana na Niemcach), 
  • Roswiecja (wzorowana na Rosji), 
  • Polania (wzorowana na Polsce). 

Trudno tu nie dostrzec powiązania z faktycznymi wydarzeniami historycznymi, w których brały udział właśnie wspomniane nacje. Oczywiście biorąc pod uwagę uzyskany punkt wyjścia, można było stworzyć naprawdę różne gry. 

Na szczególną uwagę zasługują mechy, które już wyróżniały się na grafikach Różalskiego, kontrastując z prostotą wiejskiego życia, a w Iron Harvest stanowią główne danie. W zależności od nacji ich modele różnią się i choć nie wszystkie są ciekawe na równym poziomie, to nadal potrafią robić wrażenie. Szczególnie kiedy są w ruchu lub ulegają uszkodzeniom. 

Rozgrywka w Iron Harvest… jakbym już to widział 

Mechaniki i styl rozgrywki w Iron Harvest do złudzenia przypomina to, co można było doświadczyć, grając w Company of Heroes. Wzorowanie się na rewolucyjnej produkcji nie jest niczym złym — swego czasu tytuł sporo namieszał w gatunku RTS-ów — jednak kopiowanie zdecydowanie nie jest drogą do sukcesu. Warto tu dodać, że nie wszystkie aspekty rozgrywki zostały skopiowane 1 do 1… Prawdę mówiąc, Iron Harvest jest pod tym względem nieco uboższe. 

W grze dysponuje się oddziałami piechoty, pojazdami oraz umocnieniami polowymi. Brakuje tu jednak możliwości ulepszania oddziałów piechoty, umiejętności dowódców czy wzmacniania przejętych punktów strategicznych. Nie zaimplementowano także wysadzania mostów, co w CoH dawało nie lada satysfakcję. 

Na dokładkę frakcje wcale nie różnią się drastycznie. Oczywiście nie są identyczne. Saksonia to frakcja defensywna, Roswiecja ofensywna, a Polania na tej osi stoi mniej więcej pośrodku, jednak wynikające z tego różnicę nie mają zbyt dużego wpływu na rozgrywkę poszczególnymi nacjami. 

Rozgrywka mimo tego nadal potrafi dać sporo frajdy. Podobnie jak w produkcji, na której twórcy się wzorowali, zadaniem gracza jest zajmowanie punktów na mapie i zbieranie surowców. Aby odnieść zwycięstwo, należy uzbierać określoną liczbę punktów zwycięstwa (otrzymywanie za przejmowanie posterunków i innych punktów strategicznych) lub zniszczyć sztab wroga. W związku z tym nie różni się to zbytnio od rzeszy innych RTS-ów. 

Choć widać, że twórcy mieli ambicję wykreowania RTS-a z dużym naciskiem na taktykę, rzeczywistość okazała się nieco inna. Najlepszą taktyką, która bardzo często zdaje egzamin, jest wyprodukowanie jak najwięcej jednostek i ruszenie na bazę przeciwnika. Jeżeli się nie uda za pierwszym razem, powtórzyć i tak do skutku. 

Czy Iron Harvest jest warte zagrania? 

W dawnych czasach, kiedy Company of Heroes było jeszcze świeżą produkcją, Iron Harvest nie miałoby żadnych szans. Zniknęłoby w gąszczu innych produkcji, które były w stanie zaoferować ciekawsze rozwiązania mechaniczne. Obecnie, kiedy strategie czasu rzeczywistego są niszą, tytuł od KING Art Games może być najlepszą grą tego gatunku od wielu lat. Nadal brak tu świeżości, ale dla graczy spragnionych nowego RTS-a nawet nieco odgrzewany kotlet może okazać się zbawieniem. 

Related posts
Recenzje

RimWorld, czyli symulator kosmicznego rozbitka

Historiio kosmicznych rozbitkach, którzy radzą sobie wbrew surowymi trudnym…
Read more
Recenzje

Call of Cthulhu – recenzja

Twórczość H.P.Lovecraftama już niemal wiek.
Read more
Recenzje

Hitman 2 - kolejne akcje Agenta 47

Z Agentem 47 gracze mogli poznać sięjużw 2000 roku.Od tego czasu…
Read more
Newsletter
Become a Trendsetter
Sign up for Davenport’s Daily Digest and get the best of Davenport, tailored for you.