Recenzje

Mutant Year Zero: Road to Eden – recenzja

Na tronie gatunku strategii taktycznych XCOM nadal króluje i nie zapowiada się, żeby miał zejść z tronu. Mimo wszystko na rynku ostatnio pojawiła się pozycja, która może nie jest w stanie go zrzucić, to może z nim chociaż konkurować. Co na to wpływa i czym się wyróżnia ta produkcja? Dowiesz się tego, czytając dalej recenzję Mutant Year Zero: Road to Eden. 

Podstawowe informacje o grze Mutant Year Zero 

Gra Mutant Year Zero należy do gatunku taktycznych gier strategicznych. W produkcji gracz obserwuje akcje za pomocą statycznie ustawionej kamery z góry, którą może poruszać, ale nie może przybliżać. Produkcja wysyła gracza do postapokaliptycznego świata, w którym mutacje są czymś całkowicie codziennym. The Bearded Ladies to studio, które wyprodukowało tytuł. Za jego wydanie odpowiada firma FanCom. Gra miała swoją premierę 4 grudnia 2018 roku i została wydana na platformy: 

  • PC, 
  • PlayStation 4, 
  • Xbox One. 

30 lipca 2019 roku pojawiła się także lokalizacja na konsolę Nintendo Switch. 

Wymagania sprzętowe, jakie komputer musi spełnić, aby uruchomić produkcję, prezentują się następująco: 

  • minimalne: 
  • Intel Core i5-760 2.8 GHz / AMD Phenom II X4 965 3.4 GHz, 
  • 6 GB RAM, 
  • karta grafiki 1.5 GB GeForce GTX 580 / 2 GB Radeon HD 7870 lub lepsza, 
  • 8 GB HDD, 
  • Windows 7/8/10 64-bit; 
  • rekomendowane: 
  • Intel Core i7-6700K 4.0 GHz / AMD Ryzen 5 1600X 3.6 GHz, 
  • 8 GB RAM, 
  • karta grafiki 4 GB, 
  • GeForce GTX 970 / Radeon RX 480 lub lepsza, 
  • 8 GB HDD, 
  • Windows 7/8/10 64-bit. 

Fabuła i świat przedstawiony w grze Mutant Year Zero 

Świat, do którego zabiera gracza produkcja studia The Bearded Ladies, jest niesamowicie interesujący. To świat, w którym doszło do wybuchu wojny nuklearnej. Oblicze Ziemi całkowicie się zmieniło. Większość terenów nadal jest skażona na tyle, że mogą poruszać się po nich jedynie mutanty w przeróżnej postaci – od antropomorficznych zwierząt po humanoidy w wyposażone w moce parapsychiczne. To właśnie oni pełnią funkcję szperaczy, którzy przemierzają pustkowia, aby zebrać surowce i pożywienie dla Arki – jedynego bezpiecznego miejsca, w którym mogą schronić się ludzie. Co ciekawe, pustkowia w Mutant Year Zero odbiegają od wizji w innych postapokaliptycznych dziełach. Roślinność porastająca tereny jest zielona i bujna, co jest całkiem miłą odmianą od pustyń i gleb, na których nic nie wyrasta. 

Gracz rozpoczyna zabawę z duetem mutantów: wieprza o imieniu Bormin i gadającego kaczora Duxa, których poznaje podczas jednej z wypraw. Po powrocie okazuje się, że w Arce nie dzieje się zbyt dobrze. Brakuje surowców i pożywienia, a na dodatek zaginął jeden z najlepszych szperaczy. Bormin i Dux otrzymują misję znalezienia go. I w ten sposób rozpoczyna się historia, której jest się świadkiem. Nie jest zbyt odkrywcza, jednak w połączeniu z oryginalnym fantastycznym światem jest w stanie utrzymać gracza przed ekranem. Z pewnością mają wpływ na to także bohaterowie i humor, który został zręcznie wpleciony. 

Rozgrywka w Mutant Year Zero 

Jak już wspomniano wyżej: Mutant Year Zero to strategiczna gra taktyczna. Ze względu na to nie sposób nie zauważyć podobieństwa z XCOM, który jest czołowym przedstawicielem tego gatunku. Jednoznacznie widać tu inspirację rebootem serii z 2012 roku. Jednak to nie oznacza, że twórcy nie postanowili dodać tu czegoś od siebie. Duże znaczenie w rozgrywce ma skradanie. W czasie przemierzania lokacji w czasie rzeczywistym, gdy postacie dostrzegą wroga, mają możliwość ukucnięcia, aby w ten sposób podnieść bliżej, założyć pułapki czy zająć odpowiednie pozycje. 

Dzięki temu gra pozwala na wybór momentu, w którym chce się przejść do systemu walki turowej. Najczęściej jest to moment otwarcia ognia, gdyż w ten sposób alarmuje się przeciwników, którzy z pewnością odpowiedzą równie zapalczywie. Problemem może się okazać poruszanie postacią podczas skradania. Czasem bohaterowie chowają się po nieodpowiedniej stronie osłon. Wrogowie z drugiej strony mogą mieć ich przed sobą… ale dopóki postacie kucają, pozostają niewidoczne. 

Bolączką niemal każdej strategii turowej są liczby. Zdarzają się sytuacje, że postać znajduje się za plecami wroga, a szansa na trafienie okazuje się śmiesznie niska. Dodatkowo wygląda na to, że rzuty wirtualną kością są ustalane jeszcze przed rozpoczęciem starcia. W związku z tym załadowanie stanu gry i oddanie strzału jeszcze raz kończy się takim samym wynikiem niezależnie od tego, ile wyniosło się prób. W związku z tym pojawiają się absurdy, że 75% szans na trafienie wcale temu nie odpowiada. 

Mimo wszystko gra jest wciągająca i daje sporo satysfakcji. Na wspomnienie zasługuje system rozwoju postaci. Choć mógłby być bardziej rozbudowany i zróżnicowany, daje sporo swobody, aby móc uformować bohaterów na swoją modłę. 

Mutant Year Zero – czy warto zagrać? 

Choć gra ma kilka problemów technicznych i zdecydowanie ma się nijak do gier AAA, to z pewnością jest w stanie dać sporo frajdy. Powinni jej spróbować szczególnie fani gatunku, choć i mniej doświadczeni gracze będą w stanie czerpać z niej przyjemność. Na ogromny plus zasługuje umiejscowienie akcji w tak ciekawym i niecodziennym świecie, który jest w stanie przyciągnąć gracza przed ekran na długie, długie godziny. 

Related posts
Recenzje

RimWorld, czyli symulator kosmicznego rozbitka

Historiio kosmicznych rozbitkach, którzy radzą sobie wbrew surowymi trudnym…
Read more
Recenzje

Call of Cthulhu – recenzja

Twórczość H.P.Lovecraftama już niemal wiek.
Read more
Recenzje

Hitman 2 - kolejne akcje Agenta 47

Z Agentem 47 gracze mogli poznać sięjużw 2000 roku.Od tego czasu…
Read more
Newsletter
Become a Trendsetter
Sign up for Davenport’s Daily Digest and get the best of Davenport, tailored for you.