Recenzje

Phasmophobia — w poszukiwaniu ducha

Jak horrory dobrze się trzymały, tak nadal się tak mają. Dowodem są na to kolejne tytuły z tego gatunku, które pojawiają się jeden po drugim. Ostatnio pojawiła się Phasmophobia, która, mimo wspólnych założeń, nieco różni się od standardowych produkcji tego typu. Co jest w niej takiego niezwykłego? Pozwól, że dowiesz się tego później. W tym celu czytaj dalej recenzję Phasmophobii.


Podstawowe informacje o grze Phasmophobia


Chcąc dokładnie określić gatunkową przynależność tytułu, jakim jest Phasmophobia, najbliższy wydaje się survival horror. Warto jednak wspomnieć, że produkcja opracowana została z myślą o 4-osobowym trybie kooperacyjnym z wykorzystaniem wirtualnej rzeczywistości. Oczywiście nikt nie każe grać zgodnie z tym, jak życzyliby sobie twórcy, ale warto mieć tego świadomość.


Studio odpowiedzialne za skonstruowanie i wydanie gry to Kinetic Games, dla których Phasmophobia jest debiutanckim dziełem. Premiera we wczesnym dostępie odbyła się 18 września 2020 roku. Pełna wersja gry ma pojawić się w 2021 roku. Jest dostępna jedynie na komputery PC, a jej wymagania sprzętowe prezentują się następująco:


minimalne:

  • Intel Core i5-4590 3.3 GHz / AMD FX-8350 4.0 GHz,
  • 8 GB RAM,
  • karta grafiki 4 GB GeForce GTX 970 / Radeon R9 290 lub lepsza,
  • 13 GB HDD,
  • Windows 10 64-bit;


rekomendowane:

  • Intel Core i5-4590 3.3 GHz / AMD Ryzen 5 1500X 3.5 GHz,
  • 8 GB RAM,
  • karta grafiki 4 GB GeForce GTX 970 / Radeon R9 290 lub lepsza,
  • 15 GB HDD,
  • Windows 10 64-bit.


Łowcy duchów — czyli założenia gry Phasmophobia


Prościej być nie mogło. Uruchamiając Phasmophobię wcielasz się w tzw. łowcę duchów, który zajmuje się badaniem nawiedzonych miejsc. Twoim zadaniem jest zlokalizowanie upiorów czy innych straszydeł, które zamieszkują dany budynek i ocenić, z jakim rodzajem nadprzyrodzonych bytów ma się do czynienia na podstawie pozyskanych dowodów. Nie można tu liczyć na akcje niczym z Ghostbusters — żadnego łapania duchów. Tylko identyfikacja i próba ujścia z życiem.


Nie da się ukryć, że sama idea nie należy do najoryginalniejszych. Jednak nie jest to powód, aby od razu skreślać grę. Czasem często wykorzystywane motywy potrafią zaskoczyć, jeżeli zajmą się nimi utalentowani twórcy. Czy tak było w tym porządku?


Rozgrywka w Phasmaphobię


Każda gra rozpoczyna się od wyboru tzw. fuchy, którą można znaleźć w menu dostępnych misji. Cel w każdym przypadku jest ten sam — określić, jaka istota znajduje się w danej lokacji. Do tego potrzebne są trzy dowody obecności istoty paranormalnej. Do tego potrzebny jest odpowiedni ekwipunek, taki jak: detektory pola magnetycznego, czujniki ruchu, mikrofony i wiele innych urządzeń. Warto mieć na uwadze to, że wszystkie przedmioty traci się w razie śmierci bohatera. Trzeba je wtedy zakupić od nowa.


Ciekawym rozwiązaniem jest wykorzystanie mikrofonu. Twórcy oprócz funkcji voice czatu i radia (które umożliwia kontakt na większą odległość) przewidzieli także kilkanaście komend głosowych, za których pomocą można kontaktować się z duchami przebywającymi w lokacjach. Efekty mogą być różne — od całkowitej ciszy po scenę niczym z Paranormal Activity.
Phasmaphobia potrafi przestraszyć, jeżeli gracze zastosują się do zaleceń dotyczących liczby osób w lokacji. Rozegranie mapy dla dwójki łowców w czwórkę nie będzie już tak straszne, ale w większym budynku, gdzie trzeba się rozdzielić, sytuacja przestaje być zabawna.


Powtarzalność i inne problemy


Choć grę powinno traktować się na razie ulgowo — to wciąż wersja 0.174 — niektóre aspekty bywają irytujące. Zbyt długa gra w jednej sesji może zabić efekt nieustannego napięcia, kiedy gracz przyzwyczai się do powtarzalności misji — zarówno z powodu małej liczby dostępnych lokacji, jak i raczej mało rozbudowanych celów.


Przycisk SHIFT odpowiadający za bieg równie dobrze mógłby nie istnieć, gdyż zwiększa prędkość bohatera jedynie o odrobinę. Zdarza się też, że jeden z graczy w pewnym momencie traci możliwość otwierania drzwi, a animacje postaci — szczególnie podczas patrzenia w górę lub w dół — wyglądają niesamowicie komicznie. Lepiej też nie wspominać o polskiej wersji językowej, w której stworzeniu musiał pomagać tłumacz Google.

Powyższe aspekty sprawiają, że lęk i napięcie wręcz uciekają niczym powietrze z przebitego dmuchanego materaca. Zamiast strachu pojawia się śmiech i żarty. Nadal od czasu do czasu można się wystraszyć, jednak to nie powinno wystarczać twórcom z Kinetic Games.


Podsumowanie


Nie da się ukryć, że jak na już wspomniany numer wersji gry, produkcja wygląda całkiem nieźle. I muszę stwierdzić, że zapowiada się na niezły tytuł z gatunku survival horrorów. Przydałoby się jednak większa różnorodność lokacji i naprawienie błędów, które od czasu do czasu pojawiają się i potrafią zirytować nawet najspokojniejszego gracza. Miejmy nadzieję, że Kinetic Games nie spoczną laurach i będą ciężko pracować, aby oddać nam pełnoprawny produkt, gdy dotrą do całkowitej 1

Related posts
Recenzje

Empire of Sin - recenzja

Paradoxgłównie dał się poznać jako producent gierzgatunku…
Read more
Recenzje

Chronos: Before the Ashes - recenzja

Po przyzwoitej ocenieisprzedażyRemnant: From theAshestwórcy…
Read more
Recenzje

Sakuna: Of Rice and Ruin - recenzja

Jeżeli chodziohybrydy gatunkowe, Japończycy królująwtym temacie.
Read more
Newsletter
Become a Trendsetter
Sign up for Davenport’s Daily Digest and get the best of Davenport, tailored for you.