Recenzje

Beyond a Steel Sky – recenzja, newsy, opis

Spod stalowego nieba z 1994 roku przenosimy się o 26 lat wprzód, by wylądować nad nim. To właśnie jedno słowo oraz tak długi okres dzielą dwie części historii, która przed nadejściem trzeciego tysiąclecia była jedną z najlepszych przygodówek. Obecnie remake’i, rebooty i kontynuacje starych hitów jest na topie, więc nietrudno było się spodziewać, że wcześniej czy później ktoś zajmie się i tą perełką. Jak twórcy poradzili sobie z tym wyzwaniem? Sprawdź, czytając dalej recenzję Beyond a Steel Sky.

Podstawowe informacje o grze Beyond a Steel Sky

Produkcja należy do gatunku gier przygodowych z elementami cyberpunku oraz science fiction. Za stworzenie odpowiadają twórcy także poprzedniej części, czyli studio Revolution Software z Charlesem Cecilem oraz rysownikiem Davem Gibbonsem na czele. Za wydanie gry odpowiada to samo studio. Beyond a Steel Sky wyszło na dwa systemy komputerów osobistych:

  • iOS,
  • Windows.

W przypadku komputerów osobistych wyposażonych w system od Microsoftu wymagania sprzętowe prezentują się jak poniżej:

  • rekomendowane: Intel Core i5-3470 3.2 GHz / AMD FX-8350 4.0 GHz, 6 GB RAM, karta grafiki 4 GB GeForce GTX 970 / 3 GB Radeon R9 280X lub lepsza, 20 GB HDD, Windows 10 64-bit;
  • minimalne: Intel Core i3-2100 3.1 GHz / AMD Phenom II X4 945 3.0 GHz, 4 GB RAM, karta grafiki 2 GB GeForce GTX 650 / Radeon HD 7770 lub lepsza, 20 GB HDD, Windows 7 64-bit.

Do przodu o ćwierć wieku – jak Beyond a Steel Sky wygląda na tle pierwowzoru

Nie da się ukryć, że w przypadku kontynuacji produkcji sprzed dwudziestu pięciu lat twórcy musieli poczynić drastyczne zmiany, aby gra była grywalna dla graczy przyzwyczajonych do współczesnych produkcji. W związku z tym standard point&click oraz dwuwymiarowe plansze zostały zastąpione przez perspektywę z trzeciej osoby w trójwymiarze. Za to w miejsce pixelartów pojawił się komiksowy styl graficzny z delikatnym cel-shadingiem. Także zmianie uległ klimat, który uderza ogromną paletą jaskrawych kolorów. W porównaniu do wyblakłych brązów z Beneath a Steel Sky to naprawdę duża zmiana.

Na szczęście gra nadal jest przygodówką z krwi i kości. To akurat nie zmieniło się ani o jotę. Jest tam ciekawa fabuła, dialogi i zagadki środowiskowe na pierwszym planie. Brak tu iluzorycznych problemów, moralnych problemów, czy znajdziek, ale też zdecydowanie nie można nazwać tej produkcji symulatorem chodzenia. Gra z pewnością nawiązuje i wychwytuje klimat starych przygodówek, oferując tę samą frajdę z rozgrywki i poznawania historii.

Fabuła w grze Beyond a Steel Sky

Akcja gry umiejscowiona jest na dziesięć lat po wydarzeniach, których świadkiem można było być podczas gry w pierwszą część cyklu. Ponownie – jeżeli grało się w pierwszą część – mamy okazję wcielić się Roberta Fostera, który żyje gdzieś na australijskich pustkowiach, które są poetycką nazwane „The Gap”. Sielanka kończy się w momencie, kiedy potężna maszyna oraz ubrane na czarno cyborgi porywają obecne na pikniku dziecko zaprzyjaźnionej rodziny. Jak to w staroszkolnych historiach akcji bywa – Foster poprzysiągł odnaleźć chłopca i w tym celu udaje się do ogromnej metropolii Union City.

Oczywiście – czego innego można by było się spodziewać – w trakcie śledztwa okazuje się, że sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, niż można by się spodziewać, a główny bohater, przy tym także gracz, zaczyna dostrzegać skalę problemów, z którymi walczy metropolia. Fabuła nie wydaje się specjalnie innowacyjna, jednak jest satysfakcjonująca i dobrze poprowadzona. Nie sposób natknąć się na dłużyzny, jednak też brak momentów, które mogłyby lepiej zapaść w pamięć. Na szczęście na osłodę można natknąć się na wiele odniesień do poprzedniej części, co z pewnością będzie gratką dla osób zaznajomionych z nią.

Rozgrywka i zagadki w Beyond a Steel Sky

Zagadki środowiskowe polegające na szukaniu przedmiotów, łączeniu oraz używaniu ich z innymi elementami otoczenia wypadają naprawdę dobrze. Twórcy zachowali balans, dzięki czemu nie są zupełnie banalne, nie rażąc też zbytnią abstrakcyjnością, co w przygodówkach z lat 90. było czymś więcej niż normą. Dodatkowo został przygotowany system podpowiedzi, który można odblokować w menu. Jest nieinwazyjny i, jeśli tylko sobie zażyczymy, co 30 sekund może serwować coraz bardziej szczegółowe wskazówki do momentu, aż rozwiążemy zagadkę.

Do asortymentu zagadek dołączyło jeszcze „hakowanie”. Główny bohater już na początku otrzymuje skaner, dzięki któremu może podglądać i zmieniać oprogramowanie maszyn i robotów, jeżeli jest się w ich zasięgu. To sprytne i ciekawe rozwiązanie, choć można odnieść wrażenie, że twórcy nieco za bardzo się nim zachwycili. Możliwość czy nawet potrzeba wykorzystania skanera pojawia się zbyt często, przez co niektóre zagadki i fragmenty rozgrywki stają się w końcu monotonne. Pod tym względem łatwo uznać, że studio Revolution Software poszło na łatwiznę.

Beyond a Steel Sky – czy warto?

Nie da się ukryć, że Beyond a Steel Sky to przedstawiciel przygodówek z lat 90. w nieco odświeżonej wersji. Duch poprzedniej części został zachowany, dzięki czemu fani produkcji z tamtych lat z pewnością będą genialnie się bawić przy tej produkcji. Z drugiej strony dostosowanie standardów do współczesnych czasów może spowodować, że także osoby dopiero spotykające się z tytułem będą w stanie go docenić. Nie można powiedzieć, żeby to była rewolucja – bardziej powrót do starych gier przygodowych. I warto to docenić.

Related posts
Recenzje

Empire of Sin - recenzja

Paradoxgłównie dał się poznać jako producent gierzgatunku…
Read more
Recenzje

Chronos: Before the Ashes - recenzja

Po przyzwoitej ocenieisprzedażyRemnant: From theAshestwórcy…
Read more
Recenzje

Sakuna: Of Rice and Ruin - recenzja

Jeżeli chodziohybrydy gatunkowe, Japończycy królująwtym temacie.
Read more
Newsletter
Become a Trendsetter
Sign up for Davenport’s Daily Digest and get the best of Davenport, tailored for you.