Recenzje

Song of Horror – recenzja, newsy, opis

Niemal każdy czasem lubi się bać. Świadczy o tym niezwykła popularność horrorów tak samo w kinematografii, literaturze, jak i na rynku gier. Poniżej recenzowana gra to kolejny przedstawiciel tego gatunku, jednak czy zadowolił oczekiwania i gusta fanów bania się i czucia gęsiej skórki? O tym przekonasz się, czytając recenzję Song of Horror.

Podstawowe informacja o grze

Za stworzenie Song of Horror odpowiadało debiutujące hiszpańskie studio Protocol Games. Wydawcą jest za to firma Raiser Games. Song of Horror opisywana jest jako epizodyczna przygodowa gra akcji, a także survival horror z perspektywy trzecioosobowej. Dwa pierwsze odcinki rozgrywki zostały wydane 31 października 2019 roku, w grudniu i styczniu pojawiły się kolejne, a od 28 maja 2020 roku możemy zagrać w ostateczną formę produkcji. Na razie dostępna jest jedynie wersja na PC, jednak twórcy mają w planach lokalizacje gry na PlayStation 4 oraz Xbox One, które mają pojawić się w grudniu 2020 roku.

W przypadku komputerów osobistych wymagania sprzętowe niezbędne do uruchomienia produkcji prezentują się następująco:

  • rekomendowane: Quad Core 3.0 GHz, 12 GB RAM, karta grafiki 4 GB GeForce GTX 980 / Radeon RX 580 lub lepsza, 16 GB HDD, Windows 10 64-bit,
  • minimalne: Dual Core 2.6 GHz, 8 GB RAM, karta grafiki 2 GB GeForce GTX 660 / Radeon HD 7950 lub lepsza, 16 GB HDD, Windows 7/8/10 64-bit.

Fabuła Song of Horror

Klimat jest najważniejszy w tym gatunku, a na niego w dużej mierze wpływa historia. Tym razem gracz ma okazję wcielić się w bohaterów zajmujących się śledztwem nad tajemniczym zaginięciem pisarza Sebastiana P. Hushera oraz jego rodziny. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak pretekstowa fabuła, która ma usprawiedliwiać liczne środki wyrazu doprowadzające nas do przyspieszonego tętna i gęsiej skórki. Jednak nic bardziej mylnego – im dalej się zapuszczamy i odkrywamy kolejne tajemnica, tym bardziej historia wydaje się przerażająca i zawiła. Na szczególną uwagę zasługuje przepiękna pozytywka, która towarzyszy nam przez całą rozgrywkę… jednak nie ma co odkrywać zbyt wielu tajemnic.

Widać, że projektanci ze studia Protocol Games postarali się i nie napisali historii na kolanie. Zamiast tego dokładnie ją zaplanowali i stworzyli tak, aby wzmacniała klimat, który już oferują mechaniki i wrażenia audiowizualne. Pod tym względem twórcy zrobili dobrą robotę.

Rozgrywka i mechanika

Cała gra została podzielona na 5 epizodów. Na przejście każdego z nich gracz powinien potrzebować średnio 12-16 godzin. Przed ich rozpoczęciem gracz ma możliwość wyboru jednej z postaci charakteryzujące się kilkoma cechami, które mogą wpływać na sposób rozgrywki. Znajdą się tam osoby silne, ciche czy odporne psychicznie. W zależności od dokonanego wyboru różne akcje będą wykonywane przez bohatera z różną trudnością.

Dodatkowym smaczkiem jest ostateczność śmierci. Jeżeli wybrany przez nas bohater zginie w trakcie rozgrywki, nie będzie dostępny przez resztę rozgrywki. Gracz jest zmuszony dokonać innego wyboru aż do momentu, gdy przejdzie dany epizod lub skończy się personel. Dodaje to nieco napięcia, choć prawdopodobnie to rozwiązanie spotkało się z mieszanymi opiniami – w finalnej wersji gry wprowadzono opcję, w ramach której w razie śmierci postać jest cofana do ostatniego punktu kontrolnego.

O ile powyższe rozwiązania są naprawdę ciekawe i wspomagające immersję, nie brak też potknięć. Szczególnie pod względem różnego rodzaju akcji. Nie brakuje tu sekwencji QTE, które czasem bywają pokraczne. W małej ilości są nawet akceptowalne, jednak w momentach ich dużego nagromadzenia, potrafią naprawdę irytować. Tradycyjny system kamer też nie jest zachwycająco. Wygląda to filmowo, jednak nagła zmiana perspektywy potrafi sprawić, że postać nagle włazi w ścianę lub idzie w zupełnie innym kierunku. Prawdopodobnie to rozwiązanie zostało wybrane ze względu na raczej średnie animacje postaci i ich mimiki, co miałoby to maskować, jednak nie zawsze się to sprawdza.

Na szczęście zagadki ratują sytuację. O ile i w tym przypadku nie zabrakło przypadków braku intuicyjności, zbytniego skomplikowania czy pewnych błędów, to większość z nich jest na naprawdę wysokim poziomie. Oferuje nieco myślenia, same są pomysłowe i są dobrze wpisane w świat przedstawiony. Rozwiązywanie ich to naprawdę przyjemność, co jest obecnie rzadkością – na rynku częściej bywają albo za proste, albo za skomplikowane.

Klimat – kilka słów o grafice i dźwięku

Choć postacie nie są perłą tej produkcji, to sam projekt otoczenia i jego wygląd zasługuje na wielką pochwałę. Gracz ma okazję odwiedzić takie lokacje jak:

  • nawiedzony dom,
  • stary antykwariat,
  • blok mieszkalny,
  • biblioteka,
  • zrujnowany klasztor,
  • zakład psychiatryczny (klasyk!).

Wszystkie są zbudowane z dbałością o detale, tekstury są bardzo ładne, a efekty świetlne cieszą oko. Wszystko dopełnia sugestywne audio, które kreuje posępną atmosferę. To wszystko buduje naprawdę ciekawy klimat, który jest wart doświadczenia nawet mimo potknięć gameplayowych. Dla niektórych rozgrywka w Song of Horror może być męcząca, jednak dla historii warto spróbować.

Related posts
Recenzje

Empire of Sin - recenzja

Paradoxgłównie dał się poznać jako producent gierzgatunku…
Read more
Recenzje

Chronos: Before the Ashes - recenzja

Po przyzwoitej ocenieisprzedażyRemnant: From theAshestwórcy…
Read more
Recenzje

Sakuna: Of Rice and Ruin - recenzja

Jeżeli chodziohybrydy gatunkowe, Japończycy królująwtym temacie.
Read more
Newsletter
Become a Trendsetter
Sign up for Davenport’s Daily Digest and get the best of Davenport, tailored for you.