Recenzje

The Sims 4 – recenzja, newsy, opis

The Sims to seria, która aktualnie ma już 20 lat. W jej ramach pojawiły się cztery główne części, masa dodatków do nich i jeszcze kilka odsłon pobocznych. Nie da się ukryć, że jest to cykl, którego twórcy zdecydowanie nie próżnowali. Jak prezentuje się najnowsza, czwarta część serii – warto się temu przyjrzeć. Oto recenzja The Sims 4.

Kilka słów wstępu o grze

Podobnie jak poprzedniczki, The Sims 4 to gra będąca symulatorem życia. Nic dodać, nic ująć. Za produkcję tytułu odpowiadało studio Maxis, które stworzyło także takie produkcje jak SimCity czy Spore, a wydawcą jest Electronic Arts. The Sims 4 miało premierę 2 września 2014 roku na PC. Wymagania przedstawiają się następująco:

  • rekomendowane: Intel Core i5 2.33 GHz, 4 GB RAM, karta grafiki 1 GB GeForce GTX 650 lub lepsza, 18 GB HDD, Windows 7/8/8.1/10 64-bit,
  • minimalne: Intel Core 2 Duo 1.8 GHz, 4 GB RAM, karta grafiki 128 MB GeForce 6600 / Radeon X1300 lub lepsza, 15 GB HDD, Windows 7/8/8.1/10 64-bit.

W 2017 roku, dokładniej 17 listopada, pojawiły się lokalizacje na Xbox One oraz PlayStation 4, dzięki czemu pokierować wirtualną rodziną mogą też gracze konsolowi.

Zmiany w porównaniu do trzeciej odsłony

Maxis i tym razem nie postanowiło przeprowadzić rewolucji w prowadzeniu simowego życia. Zamiast tego, jak zresztą zawsze, studio postawiło na ewolucję polegającą na powolnym procesie doskonalenia elementów serii. Jednak nadal da się dostrzec zmiany. Czasem wręcz spektakularne. Nie tyczy się ona rozgrywki – bo ta jest naprawdę dobra od początków serii. Jednak wszystko inne… Już prosiło się o zmianę i ją otrzymało.

Uproszczenie tworzenia Simów

Jeśli coś mogło zostać uproszczone, to tak zrobiono. Ograniczono liczbę zakładek. Zrezygnowano z suwaków pozwalających na regulację wielkości niemal każdej części ciała sima. Interfejs także doczekał się solidnej minimalizacji w celu uzyskania większej intuicyjności obsługi gry. I choć wydaje się, że w takim razie także sam proces tworzenia zostanie ograniczony, to nic z tych rzeczy! Teraz kreator simów jest jeszcze bardziej zaawansowany, a przy tym zyskuje także na intuicyjności obsługi. Bardzo łatwo jest stworzyć swój sobowtór czy upodobnić sima do znanych osobistości.

Nastrójniki mają znaczenie

W serii funkcjonowały od dawna, określając aktualny humor sima. Jednak nie miały większego znaczenia w rozgrywce i można było go zmienić nastrójnik w bardzo łatwy sposób – dekorując mieszkanie czy sprzątając otoczenie. Jednak w The Sims 4 to właśnie nastrójniki determinują większość akcji w grze i odmieniają rozgrywkę. Zmieniają się bardzo dynamicznie, ponieważ wszystko, z czym sim się styka, może mieć na nie wpływ. Dodatkowo poszczególne nastrójniki dają premię do różnych działań.

W ten sposób w symulatorze życia pojawiła się odrobina strategii. Gracz może planować, co robić, aby uzyskiwać premie do aktywności, które chciałby zlecić simowi. Nie jest to wybitnie zaawansowany system, który wywraca rozgrywkę do góry nogami. Ale jak już wspomniano wyżej – Maxis nie stawia na rewolucję, a stopniowe zmiany.

Większy realizm

W poprzednich częściach simowie zachowywali się niczym kreskówkowe manekiny. W The Sims 4 wydają się bardziej ludzcy, a ich mowa ciała wydaje się naturalna. Dodatkowo postacie w grze mają możliwość wykonywania kilku czynności jednocześnie i łączyć interakcje – jedzenie może zostać połączone np. z rozmawianiem. Nie sposób nie zauważyć nieznacznych mankamentów, jednak te jakby rozmywają się w całości sceny oferowanej przez The Sims 4.

Także otoczenie wydaje się bardziej rzeczywiste. Światło pada bardziej naturalnie, a trawniki porastają rośliny. Jednak wybić z immersji może rozmywające się tło za plecami simów. W tej części świat jest tylko częściowo otwarty i aby przenieść się w inne miejsce, należy przejść do widoku krajobrazu, który zdecydowanie jest mniej wyraźny.

Grafika, ogólnie rzecz biorąc, nie została zbytnio ulepszona. Oczywiście można zauważyć już wyżej wspomniane lepsze światło, lepsze i ciekawsze animacje, ale ogólnie rzecz biorąc – po raz kolejny – nie ma tutaj rewolucji.

Dawkowanie zabawy

Powyższe zmiany wydają się naprawdę dobre. I z pewnością uprzyjemniłyby zabawę, gdyby zawartość w grze nie była tak uboga. Oczywiste było, że przechodząc z trzeciej części zaopatrzonej w mnóstwo dodatków, w podstawowej wersji The Sims 4 będziemy mieć ograniczone możliwości. Ale nikt nie spodziewał się, że aż tak. Gra sprawia wrażenie mocno okrojonej na rzecz dodatkowej zawartości. Brak noworodków, mieszania kolorów w edytorze, pojazdów, basenów, cmentarzy czy restauracji. Zwyczajnie nieco wieje nudą.

Mimo wszystko to nadal monopolista

Niesmak związany z małą zawartością gry zdecydowanie nie jest zbyt dobry. Tym bardziej że zmiany poczynione w porównaniu do poprzedniej części nie są rewolucyjne. Jednak nie zmienia to faktu, że gra nadal jest bezkonkurencyjna. Bo konkurencji zwyczajnie brak. Z pewnością z dodatkami The Sims 4 będzie w stanie zachwycać, jednak bez nich wydaje się pustą skorupą, która dopiero czeka na wypełnienie jej zawartością.

Related posts
Recenzje

Empire of Sin - recenzja

Paradoxgłównie dał się poznać jako producent gierzgatunku…
Read more
Recenzje

Chronos: Before the Ashes - recenzja

Po przyzwoitej ocenieisprzedażyRemnant: From theAshestwórcy…
Read more
Recenzje

Sakuna: Of Rice and Ruin - recenzja

Jeżeli chodziohybrydy gatunkowe, Japończycy królująwtym temacie.
Read more
Newsletter
Become a Trendsetter
Sign up for Davenport’s Daily Digest and get the best of Davenport, tailored for you.