Recenzje

VirtuaVerse – recenzja, newsy, opis

Cyberpunkowa stylistyka aktualnie jest na topie. Zdecydowanie zyskały na popularności i z pewnością można doszukiwać się tu dużego wpływu Cyberpunk 2077 produkowanego przez CD PROJEKT RED. Właśnie w takim duchu jest VirtuaVerse – przygodówka science-fiction w oldschoolowym, pixelartowym stylu.

Podstawowe informacje o grze VirtuaVerse

Produkcja należy do gatunku gier przygodowych. Twórcy obiecują staroszkolną rozgrywkę w klasycznym stylu, którą można było spotkać w starszych tytułach tego rodzaju. Za produkcję odpowiadało studio Theta Division, dla które VirtuaVerse jest debiutem. Także w przypadku wydawnictwa Blood Music to był pierwszy raz, kiedy zajęli się dystrybucją gry. Produkcja swoją premierę miała 12 maja 2020 roku na platformie Steam i dostępna jest jedynie na komputery osobiste. Wymagania sprzętowe prezentują się następująco: Dual Core 2.0 GHz, 2 GB RAM, karta grafiki Intel HD 3000 lub lepsza, 2 GB HDD, Windows 7. Nie są zbyt duże, dzięki czemu więcej graczy będzie miało szansę zapoznać się z tytułem, który jest naprawdę ciekawy.

Co oferuje nam VirtuaVerse pod względem fabularnym?

W ramach rozgrywki gracz zostanie zabrany do futurystycznego świata, w którym rządzą korporacje, a ludzie już dawno całkowicie poddali się technologii. Większość społeczeństwa zdecydowało się na permanentne pozostanie w alternatywnej, wirtualnej rzeczywistości, jednak główny bohater – Nathan – preferuje realny świat. Fabuła wydaje się z początku raczej prosta i sztampowa. Chłopak budzi się w środku nocy i odkrywa, że zniknęła jego dziewczyna, zostawiwszy jedynie wiadomość zapisaną szminką na lustrze. Historia wydaje się z początku prosta, jednak im więcej czasu przeznaczymy na rozgrywkę, tym bardziej wszystko będzie się gmatwać i komplikować, a przy tym też proporcjonalnie przyciągać do ekranu. Fabuła została zaprojektowana tak, by zaskakiwać i odkrywać stopniowo wszystkie karty, co sprawia, że w żadnym momencie nie możemy być wszystkiego pewni. Pod względem historii, gra stoi na naprawdę dobrym poziomie, a wielbicieli cyberpunkowej stylistyki jeszcze bardziej ją docenią.

Jak bardzo staroszkolne jest VirtuaVerse

Theta Division obiecali rozgrywkę w stylu staroszkolnej przygodówki point-and-click. Czy tę obietnicę spełnili?… Nie da się ukryć, że jest zdecydowanie ukłonem w ich stronem – i to całkiem głębokim. Podczas gry będziemy odwiedzać kolejne lokacje, w których będziemy w stanie znaleźć wiele wartych uwagi i zebrania przedmiotów. Kolejnym krokiem jest zorientowanie się, jak ich użyć lub w co je złożyć. Jak w każdej grze przygodowej i w tej dialogi z napotkanymi postaciami są bardzo ważne. Oznacza to całkiem sporo czytania. Napotkane postacie są ciekawe i da się je polubić, dzięki czemu nawet najdłuższe rozmowy nie wydają się nużące.

VirtuaVerse nie zostało wyposażone w żaden system podpowiedzi. Nie zaimplementowano także systemu podświetlenia przedmiotów, z którymi można wejść w interakcję. Czasem zdarza się, że poszukiwany przedmiot jest zbudowany z dosłownie kilku pikseli, a znikąd pomocy w celu odnalezienia go nie uzyskamy. Gracz jest zdany na siebie i swój mniej lub bardziej sokoli wzrok. Większość zagadek jest tak zbudowana, aby logicznie myśląc, można było sobie z nimi poradzić. Gorzej jest, jeśli się zawiesimy. Akcja dzieje się w kilku rozbudowanych lokacjach, więc w razie braku koncepcji na kolejny ruch pozostanie nam mozolne przeklikiwanie się przez wszystko, co znajduje się w każdym z miejsc. W grze nie brakuje także backtrackingu, który w wielu przypadkach wydaje się całkowicie zbędny. Nie została dodana żadna możliwość szybkiego przemieszczania się między lokacjami, więc pozostaje – ponownie – mozolne klikanie, aż dotrzemy do miejsca docelowego. Obietnica oldschoolu została jak najbardziej spełniona, jednak chciałoby się otrzymać mimo wszystko kilka udogodnień, które by nieco ułatwiły i uprzyjemniły rozgrywkę, niwelując aspekty, które czasem mogą irytować.

Jak wygląda VirtuaVerse – pikselowa przyszłość

Pod względem oprawy wizualnej gra prezentuje się naprawdę dobrze. Pixelart to styl graficzny, który w wielu przypadkach pasuje nawet do nowocześniejszych produkcji, jednocześnie pozostawiając powiew dawnych czasów. Całość została utrzymana w spójnym klimacie, co jest zdecydowanie na plus. Z drugiej strony audio nieco odstaje. W ścieżkach dźwiękowych brak różnorodności, przez co w pewnym momencie ma się wrażenie, że w tle odtwarzane jest cały czas to samo. Trudności mogą pojawić się w kontekście poszukiwania potrzebnych przedmiotów. Dużą rolę odgrywają tu dialogi, których doświadczymy jedynie w języku angielskim. Polska wersja językowa nie została stworzona, więc gracz zmuszony jest szukać podpowiedzi w obcej mowie. Choć gra wygląda niczym próba wstrzelenia się w popularną obecnie stylistykę cyberpunku, to stoi na wysokim poziomie. Potrafi rzucić wyzwanie graczowi i nierzadko zaskoczyć ciekawą stylistyką oraz zwrotami akcji. Czasem może frustrować, kiedy zabraknie koncepcji na kolejny ruch, więc produkcja przeznaczona jest dla bardziej cierpliwych graczy. VirtuaVerse to pewnego rodzaju powrót do przeszłości, która nigdy nie wróci.

Related posts
Recenzje

Empire of Sin - recenzja

Paradoxgłównie dał się poznać jako producent gierzgatunku…
Read more
Recenzje

Chronos: Before the Ashes - recenzja

Po przyzwoitej ocenieisprzedażyRemnant: From theAshestwórcy…
Read more
Recenzje

Sakuna: Of Rice and Ruin - recenzja

Jeżeli chodziohybrydy gatunkowe, Japończycy królująwtym temacie.
Read more
Newsletter
Become a Trendsetter
Sign up for Davenport’s Daily Digest and get the best of Davenport, tailored for you.