Recenzje

Watch Dogs: Legion — do trzech razy sztuka

Watch Dogs od początku było serią, która mimo wielkich obietnic wypadała co najwyżej średnio. Jednak producent i wydawca nadal trzymał się swojej decyzji ciągnięcia jej — choć coraz bardziej śmierdziała trupem — krzycząc o innowacji i nowościach. W ten sposób udało się dotrzeć do trzeciej odsłony, która była ogłaszana jako niesamowita rewolucja. Jak wygląda zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością? Przekonaj się o tym, czytając recenzję Watch Dogs: Legion.


Podstawowe informacje o grze Watch Dogs: Legion


Watch Dogs: Legion to trzecia odsłona cyklu zapoczątkowanego w 2014 roku. Należy do gatunku gier akcji z otwartym światem. Sterowanie następuje z perspektywy trzecioosobowej. Produkcją tytułu zajmowało się wewnętrzne studio firmy Ubisoft, którego siedziba znajduje się w Toronto. To samo przedsiębiorstwo odpowiada za wydanie go — zarówno na rynek światowy, jak i polski. Watch Dogs: Legion miało swoją premierę 29 października 2020 roku. Tamtego dnia pojawiło się na platformy:

  • PC,
  • Xbox One,
  • PlayStation 4.

W późniejszym terminie na światło dzienne wyszły lokalizacje na konsole nowej generacji:

  • Xbox Series X (10 listopada 2020 roku),
  • PlayStation 5 (12 listopada 2020 roku).


Jeżeli chodzi o komputery osobiste, wymagania sprzętowe przedstawiają się następująco:


minimalne:

  • Intel Core i5-4460 3.2 GHz / AMD Ryzen 5 1400 3.2 GHz,
  • 8 GB RAM,
  • karta grafiki 4 GB GeForce GTX 970 / Radeon R9 290X lub lepsza,
  • 45 GB HDD,
  • Windows 10 64-bit;


rekomendowane:

  • Intel Core i7-4790 3.6 GHz / AMD Ryzen 5 1600 3.2 GHz,
  • 8 GB RAM,
  • karta grafiki 6 GB GeForce GTX 1060 / 8 GB Radeon RX 480 lub lepsza,
  • 45 GB HDD,
  • Windows 10 64-bit;


ultra (4K / ray tracing):

  • Intel Core i9-9900K 3.6 GHz / AMD Ryzen 7 3700X 3.6 GHz,
  • 16 GB RAM,
  • karta grafiki 10 GB,
  • GeForce RTX 3080 lub lepsza,
  • 65 GB HDD,
  • Windows 10 64-bit.


Fabuła w trzeciej odsłonie Watch Dogs


W pierwszej części Chicago, później San Francisco. Tym razem twórcy zdecydowali się na przeniesienie się na Stary Kontynent, a dokładniej do Londynu w Wielkiej Brytanii. Gracz wciela się w agenta DedSec, który uczestniczy w tajnej misji mającej powstrzymać wysadzenie bomby w siedzibie brytyjskiego parlamentu. Terrorystów udaje się powstrzymać, jednak okazuje się, że to nie był jedyny ładunek wybuchowy. Agent, którym dotychczas kierował gracz, ginie. Miejscowy oddział DedSec jest w rozsypce. Teraz — jako nieokreślony ktoś — musimy oczyścić grupę z winy i odnaleźć prawdziwego winnego.


“Nieokreślony ktoś” to właśnie to, kim się jest. Zamiast konkretnej, jednej postaci, gracz dysponuje dostępnymi członkami zespołu, których regularnie można rekrutować. Aby to zrobić, należy odnaleźć kandydata (czasem znacznik znajduje się na mapie, a czasem pojawia przy losowym przechodniu) i porozmawiać z nim. Ten daje nam zadanie. Po rozwiązaniu problemu kandydata, ten dołącza do grupy. Wydaje się to proste. Problem jest taki, że szybko staje się to powtarzalne, a dialogi, które przy tym się pojawiają, są wręcz drewniane.


Jeszcze jedna rzecz, która niesamowicie razi — Albion. Chodzi o firmę, której brytyjski rząd oddał władzę po nastąpieniu ataków. Rozwiązanie brzmi zupełnie nielogicznie, ale trudno powiedzieć, co siedziało w głowach twórców z Ubisoftu, kiedy pracowali nad grą.


Zadania(e?) w grze


To chyba jeden z największych problemów, z którymi boryka się Watch Dogs: Legion. Większość misji znajdujących się w produkcji jest oparty o jeden schemat, w ramach którego postacie są wysyłane w pewien zastrzeżony obszar. Naszym zadaniem jest znalezienie sposobu wejścia do środka, uważając na grupę strażników. Następnie trzeba coś zhakować, a kiedy się uda, uciec w bezpieczne miejsce. Koniec. To właśnie tyle. Poziom urozmaicenia jest tak niski, że prawie niezauważalny.

Warto tu wspomnieć, że nowi rekruci często posiadają ciekawe, odmienne umiejętności czy ekwipunek. Można by się spodziewać, że od odpowiedniego wyboru zależą dostępne ścieżki przeprowadzenia misji. Nic bardziej mylnego. Rzadko kiedy one miały jakieś znaczenie, a jeśli mogły się przydać, to nie działały tak, jakby można było się spodziewać.


Brak tu także klimatu. Spowodowane to jest głównie tym, że nie ma jednego głównego bohatera. I co więcej — przypadkowo napotkany mieszkaniec Londynu z chęcią dołączy do DedSec, jeżeli zajmiemy się dla niego jakąś sprawą. W ten sposób otrzymuje się hakerów największych lokalnych korporacji technologicznych, którzy nie wyglądają, jakby mieli z technologią cokolwiek wspólnego. Czyż nie brzmi to absurdalnie?


Brak logiki tu jest głęboko wpisany. Ubisoft doprowadził do tego, że Watch Dogs: Legion jest fast foodem, przy którym należy bardzo wysoko zawiesić swoją niewiarę. Wszystko jest proste, schematyczne i pozbawione polotu.

Podsumowanie — Watch Dogs: Legion


Nie da się ukryć, że w przypadku serii Watch Dogs tendencja spadkowa jest aż nazbyt widoczna. Choć początkowa idea była fascynująca, to wykonanie nigdy nie dosięgnęło tego, co było obiecywane graczom. Serią prób i błędów Ubisoft dotarł do banału, nudy, schematów i ogromnej infantylizacji. Wszystko to w ciągu 6 lat. Chociaż pod tym względem można pogratulować firmie, choć nie powinna być z tego dumna.

Related posts
Recenzje

Empire of Sin - recenzja

Paradoxgłównie dał się poznać jako producent gierzgatunku…
Read more
Recenzje

Chronos: Before the Ashes - recenzja

Po przyzwoitej ocenieisprzedażyRemnant: From theAshestwórcy…
Read more
Recenzje

Sakuna: Of Rice and Ruin - recenzja

Jeżeli chodziohybrydy gatunkowe, Japończycy królująwtym temacie.
Read more
Newsletter
Become a Trendsetter
Sign up for Davenport’s Daily Digest and get the best of Davenport, tailored for you.