Recenzje

XCOM: Chimera Squad – recenzja, newsy, opis

Trzecia odsłona – i jednocześnie spin-off – serii XCOM tworzona przez studio Firaxis to z pewnością ciekawy pomysł. Widać, że producent już zapoznał się z marką i coraz bardziej eksperymentuje. A gdzie będzie lepsze miejsce na eksperymenty jak nie w pobocznej odsłonie? Czytaj dalej recenzję XCOM: Chimera Squad, by dowiedzieć się, co tym razem oferuje cykl gier taktycznych.

Podstawowe informacje o XCOM: Chimera Squad

Tytuł należy do gatunku taktycznych strategii turowych. Za jej produkcję odpowiadało wyżej wspomniane studio Firaxis Games, a wydaniem zajęło się 2K Games. Gra miała premierę 24 kwietnia 2020 roku i można w nią zagrać jedynie na komputerach osobistych. Wymagania sprzętowe prezentują się następująco:

  • rekomendowane: Quad Core 3.0 GHz, 4 GB RAM, karta grafiki 4 GB GeForce GTX 980 / Radeon R9 290 lub lepsza, 18 GB HDD, Windows 7/8.1/10 64-bit,
  • minimalne: Quad Core 2.4 GHz, 4 GB RAM, karta grafiki 1 GB GeForce GTX 650 / Radeon HD 7770 lub lepsza, 18 GB HDD, Windows 7 64-bit.

Fabuła w spin-offie XCOM

Fabuła produkcji rozgrywka się 5 lat po wydarzeniach przedstawionych w grze XCOM 2. Kosmici zostali wypędzeni z Ziemi. Jednak ci, którzy chcieli na niej pozostać, otrzymali taką możliwość. W celu próby stworzenia nowej cywilizacji opartej na współpracy i koegzystencji została stworzona metropolia znana jako Miasto 31. I tu rozgrywa się głównie akcja.

W celu ochrony jej interesów został powołany specjalny oddział Chimera złożony zarówno z ludzi, jak i kosmitów. Ich zadaniem jest unicestwienie wrogów, którzy nie podzielają poglądów pozostałych osób i zamierzają położyć kres marzeniom o wspólnym życiu na jednej planecie ludzi z kosmitami. Naszymi przeciwnikami będą trzy frakcje siejące zamęt i stanowiące zagrożenie dla mieszkańców. Musimy odkrywać sekrety złoczyńców i eliminować ich. W ten sposób osiągniemy cel jakim jest obrona interesów metropolii.

Jak wygląda rozgrywka w tej części?

Na początku zaczynamy z garstką postaci. Każda z nich ma zupełnie inny zestaw umiejętności, więc w praktyce można uznać, że postać = klasa. Na pewno nie można narzekać na brak różnorodności, gdyż tego jest aż nadto. Z czasem dołączają do nas kolejni bohaterowie, ulepszamy już obecnych. Do dyspozycji mamy dosyć skromne drzewka umiejętności, w których można odblokować nowe talenty. Zdecydowanie mało tutaj dowolności w rozwoju postaci, jednak każda z nich jest wyspecjalizowana już na starcie. Trudno wszystko mieć w tym samym czasie.

Każda potyczka zaczyna się od efektownego szturmu. Gracz może przydzielić postacie do różnych punktów wyjścia (choć zdarza się, że na mapie jest tylko jedno). Z każdym z nich wiążą się różne bonusy oraz negatywne efekty. W zależności od nich warto przypisać do danego wejścia różnych bohaterów tak, by bonusy wzmacniały jego umiejętności, a negatywne efekty nie miały większego wpływu. System walki jest bardzo podobny do tego, który można było spotkać w XCOM 2. Jednak nie obyło się bez zmian. Od początku widać kolejność wykonywania akcji, co może zdecydowanie pomóc.

Między bitwami mamy za zadanie czuwać nad mapą miasta i wysyłać ludzi tam, gdzie ma miejsce coś niepokojącego. Gracze do dyspozycji mają także tereny terenowe, które możemy aktywować w celu kontroli negatywnych nastrojów wzrastających gdzieniegdzie w Mieście 31.

Kilka mankamentów w XCOM: Chimera Squad

Zdecydowanie rzuca się w oczy to, że to spin-off, a nie pełnoprawna odsłona serii. Gra ma mniejszą skalę, przez co także mapy są czasem bardzo małe. Często do starć dochodzi w zamkniętych pomieszczeniach, w których jest sporo osłon, ale ze względu na ich wielkość nie ma też zbyt dużej dowolności. Prowadzi to do liniowości bitew, która raczej nikomu się nie spodoba.

W tej części cyklu nie musimy przejmować się negatywnymi konsekwencjami porażek. Jeśli do niej dojdzie, wystarczy restart i ponowne przeprowadzenie misji. Brak tu świadomości kontynuacji kampanii ze wszystkim, do czego doprowadziło niepowodzenie. Niektórych może to rozczarować. Z drugiej strony dla wielu graczy będzie to oddech od stresujących rozgrywek w głównej odsłonie serii.

Na wspomnienie zasługuje ten silnik, ponieważ wydaje się nieco archaiczny. U jednostek można zauważyć kilkusekundowe opóźnienie, przenikanie kończyn przez ściany. Zdarza się też duża niedokładność zakreślania obszaru eksplozji granatów, a pociski mogą lecieć w inną stronę niż sugeruje kierunek wycelowania broni. Mimo tego poziom oprawy graficznej nadal jest wysoki, a efekty mocy czy wybuchy są bardzo efektowne.

Podsumowanie

Jedno można powiedzieć na pewno – to nie jest XCOM 3. Ale też nie miał nim być. To spin-off, który miał być mniejszy i lżejszy. Pod tym względem w zupełności się sprawdza. Szczególnie że nadal można odczuć syndrom jeszcze jednej tury, który dla tego gatunku gier jest bardzo typowy. Oczywiście można wymieniać elementy, które można byłoby zrobić dokładniej, zaimplementować lepiej, ale przy obowiązującej cenie ten tytuł nadal jest wart polecenia.

Related posts
Recenzje

Empire of Sin - recenzja

Paradoxgłównie dał się poznać jako producent gierzgatunku…
Read more
Recenzje

Chronos: Before the Ashes - recenzja

Po przyzwoitej ocenieisprzedażyRemnant: From theAshestwórcy…
Read more
Recenzje

Sakuna: Of Rice and Ruin - recenzja

Jeżeli chodziohybrydy gatunkowe, Japończycy królująwtym temacie.
Read more
Newsletter
Become a Trendsetter
Sign up for Davenport’s Daily Digest and get the best of Davenport, tailored for you.